Pod koniec września poprosiłam znajomego taksówkarza, by zawiózł mnie do miasta na zakupy. Gdy odwiózł mnie do domu i pomógł zanieść zakupy na werandę, zapytałam o cenę kursu. Odpowiedział mi, że chciałby, abym utkała mu taką bransoletkę z lnu, w kolorach zielonym, czerwonym i naturalnym, w proste paski. Następnego dnia założyłam osnowę na krosno Inkle i zaczęłam tkać. Lniana bransoletka to taka oryginalna rzecz i wiem, że mężczyźni też lubią takie drobiazgi. Ale, ale jedną z tych bransoletek zostawiłam sobie. Ja też lubię takie precjoza.
blog o tkaniu lnu, wełny i krajek, o rekonstrukcji historycznej i przędzeniu wełny
czwartek, 16 października 2025
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Inne spojrzenie na krajkę ze Starego Brześcia.
Moja najnowsza bransoletka ze wzorem opartym na XIII wiecznej krajce ze Starego Brześcia. Przyjemnie jest co jakiś czas wpadać na karty his...
-
Dostałam od przyjaciółki bawełnianą osnowę o długości 20 m. Bawełna jest w kolorze czarnym i mocna, a nitki znakomicie rozkładały się na kr...
-
Tkana krajka niekoniecznie musi być długim paskiem do wiązania koszul czy sukien, albo do naszywania na tkaninę. Może być też ozdobną bran...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz